Foundation

by Piotr Piluk

Project ייִדיש לעבט (yidish lebt, eng. Yiddish is alive) is secular and non-political, international, though the project was created in Poland, uniting young artists, linguists and scholars of Yiddish, wanting to prove that this language is still living and fruitful. As a group we are not tied to any organization, school or religious community. Currently we are in the process of registering our Foundation, which will enable us to realize our goals. Among us are Jews and Gentiles, Orthodox and atheists. What unites us is a love for art and this language.

Read more...

Foundation - General

There are no translations available.

Szacuje się, że obecnie na świecie istnieje około 6000 języków. Według danych zamieszczonych w Atlasie Zagrożonych Języków Świata UNESCOUNESCO Atlas of the World's Languages in Danger (online) prawie połowa z nich może nie przetrwać do końca obecnego stulecia. Pośród nich jest także jidysz. Ma status „zdecydowanie zagrożonego” co w praktyce oznacza, że dzieci nie uczą się go już w domu jako języka ojczystego.

Zgodnie z zaleceniami UNESCODiki-Kidiri, Marcel, Comment assurer la présence d'une langue dans le cyberespace? (ang. Securing a place for a language in cyberspace), UNESCO, Paryż 2007 jedną z metod mających na celu ratowanie zagrożonych języków jest upowszechnianie ich i zapewnianie im obecności w globalnej sieci. Łatwy dostęp do zasobów językowych, może przyczynić się do większego zainteresowania danym językiem, tych którzy nie wynieśli go z domu ale są z nim związani kulturowo. W mniejszym stopniu także wśród osób nie związanych kulturowo z danym językiem, ale zafascynowanych kulturą, której jest nośnikiem i chcących go poznać. Obecność tekstów źródłowych i narzędzi językowych daje też większe możliwości badaczom, którzy przez swoje eksploracje i publikacje także przyczyniają się do popularyzacji języka wśród wyżej wymienionych grup osób.

Zakłada się, że w przypadku języków zagrożonych wymarciem, ich obecność w sieci może znacząco spowolnić trend ich wymierania. W szczególnych zaś przypadkach wręcz go odwrócić i w ten sposób uratować język. Technologie informacyjne i komunikacyjne odgrywają bowiem kluczową rolę w sposobie przemian językowych na świecie. Są one ważnym narzędziem komunikacji pomiędzy członkami różnych społeczności językowych. Łatwość nawiązywania kontaktów za pośrednictwem Internetu czy powstawanie sieci społecznościowych, powinny owocować silniejszą integracją poszczególnych społeczności językowych oraz szerszym użyciem, a co za tym idzie i obecnością w globalnej sieci języków przez nie używanych.

Z drugiej strony technologie te okazują się być poważnym czynnikiem marginalizującym obecność języków w cyberprzestrzeni. Ze wspomnianych na wstępie 6000 języków, tylko 12 z nich stanowi podstawę aż 98% stron internetowych. Zaś 72% wszystkich informacji umieszczonych w internecie jest w języku angielskim, co daje mu pozycję dominującą.

Przyczyn tego zjawiska można upatrywać w braku podstawowych narzędzi umożliwiających komunikację w danym języku. Zarówno standardów (strony kodowe, ortografia) jak i oprogramowania (sterowniki klawiatury, edytory tekstów czy moduły do sprawdzania pisowni). W społecznościach posługujących się co najmniej dwoma językami brak ten sprzyja wyborom na korzyść lepiej reprezentowanych. Dziś, w dobie Unicode, nie dziwi nas obecność w Internecie stron w językach takich jak rosyjski, chiński, japoński czy koreański. Jednak jeszcze na przełomie wieków mnogość stron kodowych i brak wypracowanych standardów powodowały, że osoby na co dzień posługujące się językami nie zapisywanymi alfabetem łacińskim, w komunikacji za pomocą sieci często preferowały język angielski lub inny oparty o alfabet łaciński. Nawet w językach takich jak polski, opartych o alfabet łaciński, jednak posiadających stosunkowo dużo znaków diakrytycznych, często zamiast ułomnego pisania bez diakrytów w komunikacji elektronicznej preferowano język angielski. Dopiero ujednolicenie standardów i stworzenie mechanizmów je rozpoznających a w przypadku braku zgodności automatycznie je konwertujących, dawało gwarancję, że treść przygotowana przez nadawcę była tak samo czytelna u odbiorcy.

Dlatego jednym z celów projektu ייִדיש לעבט jest wypracowanie brakujących standardów i przygotowanie odpowiednich narzędzi umożliwiających łatwe przetwarzanie tekstów w języku jidysz tak, jak ma to miejsce teraz, w polskim czy angielskim. Oczywistym jest zatem, że przygotowane przez nas rozwiązania, choćby dlatego aby się upowszechniły, muszą być otwarte i powszechnie dostępne.

Kolejnym etapem w zapewnieniu obecności danego języka w sieci jest tworzenie repozytoriów tekstów źródłowych w danym języku. W przypadku języka jidysz sytuacja jest nietypowa. Apogeum swego rozwoju osiągnął on na przełomie XIX i XX w. Krzywa rozwoju wznosiła się aż do momentu wybuchu II wojny światowej. Wtedy to nagły cios wymierzony bezpośrednio w ludzi będących nosicielami kultury i języka jidysz brutalnie położył jej kres. Ci którzy przeżyli wojnę padli ofiarą czystek stalinowskich w przeciągu nastepnego dziesięciolecia. Wraz z twórcami kultury odeszli także jej odbiorcy. Pozostałe artefakty kultury materialnej były następnie bezmyślnie niszczone, gdyż nie było już nikogo, komu zależało by na ich ratowaniu. Całe księgozbiory, rękopisy, ocalona korespondencja szły do zagrzybionych piwnic, na makulaturę lub do pieca jako bezwartościowe papiery.

To co przetrwało należałoby zdigitalizować i udostępnić w sieci. Nie tylko po to, aby umożliwić dokonywanie przekładów na inne języki, dających obraz niegdysiejszego bogactwa tej gasnącej kultury, ale głównie po to aby ją samą zasilić. By podsycić zapał tych nielicznych, którzy są w stanie jeszcze to odczytać. Tych nielicznych, którzy w pojedynkę nie czują się silni, a chcieliby tę kulturę tworzyć dalej i zapewnić jej trwanie ale w tym celu potrzebują pożywki. Tu na przeszkodzie stoi jednak prawo autorskie. Prawo, którego absurdalne przepisy uniemożliwiają powrót tych zapomnianych dzieł do kulturalnego obiegu. Bez względu na to czy istnieją spadkobiercy praw autorskich, czy odeszli razem z samym autorem zabronione jest jakiekolwiek wykorzystywanie tych dzieł aż przez 70 lat od momentu śmierci ich twórcy. W niektórych przypadkach ciężko nawet określić przybliżoną datę śmierci autora. Prawo jednak jest nieubłagalne. O dziełach takich mówimy, że są osierocone.

Przykład dotyczący języka jidysz uświadamia nam jak bardzo to prawo jest złe i nie przystające do realiów. Żywy język, jakim na szczęście ciągle pozostaje jidysz, rządzi się swymi prawami. Choćby zmianami zasad ortografii. Nie możemy jednak zredagować na nowo wybranych dzieł i udostępnić ich w uwspółcześnionej formie, tak by było to zgodne z prawem.

Pomni tych uwarunkowań, dla dobra języka jidysz, ale też i dla całej kultury jako takiej, świadomie, na równi z ochroną języka, angażujemy się w ruch społeczny mający na celu to prawo zmienić. W ruch społeczny promujący wolność dystrybucji i modyfikacji różnego rodzaju utworów, za pomocą Internetu oraz innych mediów. Ruch ten zwany jest „wolną kulturą”.

Chcąc zdefiniować pojęcie wolnej kultury posłużę się słowami Lawrence’a Lessiga – autora książki o takim właśnie tytule:

Słowo „wolna” nie oznacza, że coś jest „wolne od opłaty”, jak na przykład piwo rozdawane za darmo […] Chodzi tu o „wolność” w takim znaczeniu, jak w zwrotach: wolność słowa, wolny rynek, wolny handel, wolność gospodarcza, wolna wola czy wolne wybory. Wolna kultura wspiera i chroni twórców oraz wynalazców. Dzieje się to w sposób bezpośredni (przez udzielanie praw własności intelektualnej), ale także w sposób pośredni: przez ograniczanie zasięgu tych praw tak, aby kolejnym twórcom i wynalazcom zagwarantować możliwie największą wolność od kontroli przeszłości. Wolna kultura nie jest kulturą bez własności, podobnie jak wolny rynek nie oznacza rynku, na którym wszystko jest wolne od opłat. Przeciwieństwem wolnej kultury jest „kultura zezwoleń”, w której twórcy mogą tworzyć wyłącznie po uzyskaniu zezwolenia ze strony możnych lub twórców z przeszłości.Lessig, Lawrence, Wolna Kultura, wyd. polskie: WSiP, Warszawa 2005

Niestety żyjemy we wspomnianej „kulturze zezwoleń” i czy sobie to uświadamiamy czy nie, wszyscy na tym tracimy. Chcąc to zmienić powinniśmy zaangażować się w globalna politykę i lobbing. Jeśli jednak nie jesteśmy ludźmi, których interesuje polityka możemy, zgodnie z zasadą „myśl globalnie, działaj lokalnie”, wybrać ścieżkę małych kroczków. Nośnikiem i gwarantem wolnej kultury są wolne licencje. Udostępnienie twórczości na wolnych licencjach oznacza, że każdy ma prawo ją wykorzystywać, poprawiać, dostosowywać, powielać, rozprowadzać za darmo lub za opłatą, oraz upowszechniać swoje udoskonalenia, aby mogła z nich korzystać cała społeczność.

Dlatego wszędzie, gdzie jest to możliwe, stosujemy wolne licencje. W ten sposób projekt ייִדיש לעבט stanowi część wolnej kultury, na którą składają się m.in. Wikipedia, wraz z jej projektami siostrzanymi, system operacyjny GNU/Linux (na którym stoją nasze serwery) czy oprogramowanie takie jak Joomla (które jest podstawą tej strony).

Więcej informacji na temat Wolnych Licencji znajdziesz na stronie definiującej „wolne dobra kultury”Definicja wolnych dóbr kultury (online).

Foundation - General